Bloga pisze dla Siebie i przyjaciół, aczkolwiek będzie mi miło jak również przeczyta ktoś z innego otoczenia. Zapraaszam do czytania ;* To opowiadanie/książka jest kontynuacją ,,Wampir z sąsiedztwa '' czyli dalsze losy mojej ulubionej pary. < 33
Rozdział I
4 urodziny Constanita zwiastowały ciąg przykrych zdarzeń. Nie chodziło tu o smutnego lubilata, lecz o jego niesforną ciotkę. Młodsza siostra Shanny, Caitlyn po latach wróciła do rodzinnego miasta. Za sprawą niedogodności z szefem, została wydalona ze swojego stanowiska w Departamencie Stanu, nie mając gdzie się podziać wróciła do swojego zaborczego ojca i bezuczuciowej mamusi. Gdy tylko Shanna została poinformowana o tym zajściu postanowiła za wszelką cenę jej odszukać. Udało się to w dość szybkim terminie, wykorzystała ona urodziny syna na sprowadzenie Caitlyn i zdobycie jej ufności przed Seanem. Otrzymała ona list z zaproszeniem i zdjęciem rodzeństwa, na przekór oczekiwaniom Shanna nie uzyskała odpowiedzi, więc nie wiadomo było czy się zjawi. Jednakże nie traciła nadziei, wręcz przeciwnie. Ustaliła że oznajmi jej całą prawdę, nie będzie kryła się z wampirami, ani innymi przedziwnymi zdarzeniami, będzie sobą. Heather nie spodobał się ten pomysł, była przeciwna uświadamiania człowiekowi istnienie stworzeń nadprzyrodzonych w taki dzień.Kto wie czy to zaakceptuje? Nie widziała Shanny od siedmiu lat,a na dodatek będzie musiała wybrać między siostrą a jej stukniętym ojcem. Najgorszą obawą Hather było to że biedaczka zacznie histeryzować i zepsuje przyjęcie. Jednakże nie chciała ona krytykować postępowań Shanny, rozumiała jej tęsknotę, rozumiała też że jest to walka,albo ona ją wygra albo Sean.
Nalała sobie słodkiego ponczu przygotowanego przez Bethany i Tina, każdy ustawiał się po niego w kolejkach, musiała przyznać że ma w rodzinie kuchmistrzów.
Zaśmiała się w duchu.Zajrzała przez szklaną ścianę za którą znajdowało się boisko do koszykówki wybudowane rok temu na zachciankę dzieci. Roman oczywiście nie mógł oprzeć się ich prośbą, a raczej namawianiom. Nie tylko brzdącom spodobała się zabawa, starsi panowie w wolnych chwilach nie złazili z boiska. Dzielili się na dwie grupy Kły i Pazury czyli wampiry kontra zmiennokształtni. Tym razem Kły prowadziły jednym punktem przewagi nad Pazurami. Heather poszukiwała wzrokiem swojego męża. Stał on na obronie dopingując rudowłosemu mężczyźnie. Angus był przy piłce, ominął Pheansa i ruszył prosto na kosz. Bam! Piłka przeleciała przez obręcz, kolejny punkt dla drużyny Kłów.
*
Caitlyn wreszcie dotarła do stoło przy których siedzieli luzie. - Same kobiety - swierdziła. Otworzyła szeroko oczy na widok kobiety ze sterczącymi różowymi włosami. Naliczyłamniej więcej siedem pań, gawędzących między sobą radośnie. Między nimi siedziały dziewczynki w różnym wieku. Ale nie było Shanny.
- Ty na pewno jesteś siostrą Sahnny!- Piękna brunetka wstała od stołu i podeszła do niej.
-Tak, jestem Caitlyn - uśmiechnęła się przelotnie- A gdzie ona jest ? - zapytała z desperatom .
- Zaraz wróci- ciągnęła- jest w łazience, pomaga Heather. Obojgu bliźniakom trzeba było zmienić pieluchy- Błysnęła zębami- Jestem EmmaMacKay, miło mi cię poznać, a to jest reszta dziewczyn
Emma zaczęła przedztwaiać wszystkie kobiety Caitlyn z czegonie zapamiętała żadnej. Była w nerwach, nie wiedziała co powiedzieć ani co zrobić.Zostawiała to losu, zawsze była wysłanniczką trafu.
Przybyła tu aby poznać siostrzeńców, anie po to by się z kimkolwiek zaprzyjaźniać. Wzięła głęboki wdech i z ssykiem go wypuściła.
- A to jest twoja siostrzenica - wskazała na piękną ciemnowłosą dziewczynkę z błękitnymi oczami, można było by się w nie zagłębiać aż człowiek by w nich utonął.
- Cześć kochaniutka- burknęła - Jestem twoją ciocią
- Cześć jestem Sofia - mała spojrzała na nią swoimi czarującymi oczyma
Dziewczynka odwróciła główkę do Emmy.
- Ale myślałam że ty jesteś moją ciocią- dziewczynka wyraźnie się zasmuciła
- Tak, kochanie. Ale ja jestem twoją przybrana ciocią, ona jest tą prawdziwą - uśmiechnęła się lekko.
Zapadła niezręczna cisza,całe dwie minuty, Caitlyn poczuła że gula w gardle jej spuchła, była wyraźnie zestresowana.
- Mama! - wykrzyknęła radośnie Sofia
Tak jak i Emma odetchnęła z ulgą, nie musiały dłużej prowadzić tej rozmowy. A co teraz ? Serce jej przyśpieszyło, a krew doszła jej do uszu. Nigdy tak się nie bała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz