sobota, 5 stycznia 2013

Bloga pisze dla Siebie i przyjaciół, aczkolwiek będzie mi miło jak również przeczyta ktoś z innego otoczenia. Zapraaszam do czytania ;*  To opowiadanie/książka jest kontynuacją  ,,Wampir z sąsiedztwa '' czyli dalsze losy mojej ulubionej pary. < 33


                                             Rozdział I 
4 urodziny Constanita zwiastowały  ciąg  przykrych zdarzeń. Nie chodziło tu o smutnego lubilata, lecz o jego niesforną ciotkę. Młodsza siostra  Shanny, Caitlyn  po latach wróciła do rodzinnego miasta. Za sprawą niedogodności z szefem, została wydalona ze swojego stanowiska w Departamencie Stanu, nie mając gdzie się podziać wróciła do swojego zaborczego ojca i bezuczuciowej mamusi. Gdy tylko Shanna została poinformowana o tym zajściu postanowiła za wszelką cenę jej odszukać. Udało się to w dość szybkim terminie, wykorzystała ona urodziny syna na sprowadzenie Caitlyn i zdobycie jej  ufności  przed Seanem. Otrzymała ona list z zaproszeniem i zdjęciem rodzeństwa, na przekór oczekiwaniom  Shanna nie uzyskała odpowiedzi, więc nie wiadomo było czy się zjawi. Jednakże  nie traciła nadziei, wręcz przeciwnie. Ustaliła że oznajmi jej całą prawdę, nie będzie kryła się z wampirami, ani innymi przedziwnymi zdarzeniami, będzie sobą. Heather nie spodobał się ten pomysł, była przeciwna uświadamiania człowiekowi istnienie stworzeń nadprzyrodzonych w taki dzień.Kto wie  czy to zaakceptuje? Nie widziała Shanny od siedmiu lat,a na dodatek będzie musiała wybrać między siostrą a jej stukniętym ojcem. Najgorszą obawą Hather było  to że biedaczka zacznie histeryzować i zepsuje przyjęcie. Jednakże nie chciała ona krytykować postępowań Shanny, rozumiała jej tęsknotę, rozumiała też że jest to walka,albo ona ją wygra albo Sean.
Nalała sobie słodkiego ponczu przygotowanego przez Bethany i Tina, każdy ustawiał się po niego w kolejkach, musiała przyznać że ma w rodzinie kuchmistrzów. 

Zaśmiała się w duchu.Zajrzała przez szklaną ścianę za którą znajdowało się boisko do koszykówki wybudowane rok temu na zachciankę dzieci. Roman oczywiście nie mógł oprzeć się  ich prośbą, a raczej namawianiom. Nie tylko brzdącom spodobała się zabawa, starsi panowie w wolnych chwilach nie złazili z boiska. Dzielili się na dwie grupy Kły i Pazury czyli wampiry kontra zmiennokształtni. Tym razem Kły prowadziły jednym punktem przewagi nad Pazurami. Heather  poszukiwała wzrokiem swojego męża. Stał on na obronie dopingując rudowłosemu mężczyźnie. Angus był przy piłce, ominął Pheansa i ruszył prosto na kosz. Bam! Piłka przeleciała przez obręcz, kolejny punkt dla drużyny Kłów.
                                                                                *


Caitlyn wreszcie dotarła do stoło przy których siedzieli luzie. - Same kobiety - swierdziła. Otworzyła szeroko oczy na widok kobiety ze sterczącymi różowymi włosami. Naliczyłamniej więcej siedem pań, gawędzących między sobą radośnie. Między nimi siedziały dziewczynki w różnym wieku. Ale nie było Shanny.
- Ty na pewno jesteś siostrą Sahnny!- Piękna brunetka wstała od stołu i podeszła do niej.
-Tak, jestem Caitlyn - uśmiechnęła się przelotnie- A gdzie ona jest ? - zapytała z desperatom .
- Zaraz wróci- ciągnęła- jest w łazience, pomaga Heather. Obojgu bliźniakom trzeba było zmienić pieluchy- Błysnęła zębami- Jestem EmmaMacKay, miło mi cię poznać, a to jest reszta dziewczyn
Emma zaczęła przedztwaiać  wszystkie kobiety Caitlyn  z czegonie zapamiętała żadnej. Była w nerwach, nie wiedziała co powiedzieć ani co zrobić.Zostawiała to losu, zawsze była wysłanniczką  trafu.
Przybyła tu aby poznać siostrzeńców, anie po to by się z kimkolwiek zaprzyjaźniać. Wzięła głęboki wdech i z ssykiem go wypuściła.
- A to jest twoja siostrzenica - wskazała na piękną ciemnowłosą dziewczynkę z  błękitnymi oczami, można było by się w nie zagłębiać aż człowiek by w nich utonął.
- Cześć kochaniutka- 
 burknęła  - Jestem twoją ciocią
- Cześć jestem Sofia - mała spojrzała na nią swoimi czarującymi oczyma
Dziewczynka odwróciła główkę do Emmy.
- Ale myślałam że ty jesteś moją ciocią- dziewczynka wyraźnie się zasmuciła
- Tak, kochanie. Ale ja jestem twoją przybrana ciocią, ona jest tą prawdziwą - uśmiechnęła się lekko.
Zapadła niezręczna cisza,całe dwie minuty, Caitlyn  poczuła  że  gula w gardle jej spuchła, była wyraźnie zestresowana.
- Mama! -  wykrzyknęła radośnie Sofia 

Tak jak i Emma odetchnęła z ulgą, nie musiały dłużej prowadzić tej rozmowy. A co teraz ? Serce jej przyśpieszyło, a krew doszła jej do uszu. Nigdy tak się nie bała.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz